JAKUB ŻMUDA: "Rodzice są dla mnie wielką podporą i ostoją"

"CZAS NA MÓJ RUCH" - wywiad

JAKUB ŻMUDA (22.01.1997) – obrońca

Pamiętasz kiedy zacząłeś się interesować piłką nożną?

Od małego zawsze grałem na dworze z 5 lat starszym bratem, a jak tylko dowiedziałem się, że mogę trenować w klubie piłkarskim od razu rodzice mnie zapisali. Na początku była to GKS Victoria Jaworzno, potem MCKiS Sokół Jaworzno.

Czy w Twojej rodzinie są tradycje piłkarskie?

Praktycznie każdy u mnie grał w piłkę. Mój brat, jak wspomniałem wcześniej, mój kuzyn oraz mój tata, który przez lata był bramkarzem w pierwszym zespole Victorii Jaworzno, a teraz zajmuje się trenowaniem przyszłych golkiperów w jaworznickich klubach. Piłka jest jednym z głównych tematów w domu.

Jak trafiłeś do Ruchu Chorzów?

W drugim roku trenowania w Sokole usłyszałem o testach do UKS-u Ruch Chorzów, przeszedłem je pozytywnie, a po dwóch latach trafiłem do Akademii Ruchu Chorzów, gdzie jestem do dzisiaj.

Zanim tutaj trafiłeś kibicowałeś „Niebieskim”?

Moim ulubionym zespołem jest Real Madryt i szczerze mówiąc nie kibicowałem Ruchowi. Teraz, przez przynależność do Ruchu bardzo się zżyłem z tym klubem, więc kibicuję mu i czasem chodzę na mecze (na zdjęciu poniżej podczas ekstraklasowego meczu Ruchu Chorzów z Piastem Gliwice)

Mieszkasz w Jaworznie, a więc nie tak blisko Chorzowa. Czy odległość pomiędzy szkołą, klubem a domem nie stanowi problemu?

Przez pierwsze dwa lata codziennie dojeżdżałem do szkoły i na treningi. Podróż w jedną stronę zajmowała mi dwie godziny, więc aby być rano na czas musiałem wstawać już o piątej. Była to pierwsza klasa gimnazjum, więc dla 13-latka mogło to być męczące, ale szybko się przyzwyczaiłem i myślę, że to mnie wzmocniło. Kiedy przeszedłem do Akademii rok mieszkałem w internacie, a potem w mieszkaniach wynajmowanych przez Ruch. Tak jest do teraz.

Czy bardzo odczułeś rozłąkę z bliskimi – bratem, rodziną, przyjaciółmi?

Łatwo jest się przyzwyczaić do rozłąki z bliskimi, kiedy praktycznie co weekend jestem w domu i nie tracę z nimi kontaktu. Rodzice przyjeżdżają na każdy mecz – no, może nie wtedy gdy gramy w Gdyni, ale jeszcze nie zdarzyło się, żeby opuścili jakikolwiek, który był rozgrywany w Chorzowie. Są dla mnie wielką podporą i ostoją.

Jak zostałeś przyjęty w drużynie?

Przyszedłem wprost do szatni rocznika starszego, jednak różnice wiekowe szybko się zatarły i wszyscy mamy dobry kontakt. Nie miałem problemu z zaaklimatyzowaniem się. Zawsze dbamy o to, żeby przyjaźnie przyjąć nowych zawodników, aby czuli się dobrze.

Jak oceniasz pracę z trenerami Akademii?

Współpraca układa się bardzo dobrze. Miałem przyjemność pracować z kilkoma trenerami z Akademii i wiele zawdzięczam każdemu z nich, bo dzięki ich pracy zrobiłem tutaj kolejny krok. To ich wielka zasługa.

Jak sprecyzowałabyś dokładniej ten „kolejny krok”?

Przede wszystkim czuję się mocniejszy fizycznie, na pewno bardzo rozwinąłem się piłkarsko. Kiedy tu trafiłem swoją posturą nie przypominałem piłkarza i pod tym względem widzę duży postęp. Niewątpliwie dużym plusem jest również to, że nauczyłem się gry na nowej pozycji. Na początku byłem lewym skrzydłowym, teraz gram na lewej obronie.

Czy masz jakiś mecz który szczególnie zapadł Ci w pamięci ?

To będzie chyba mecz w Śląskiej Lidze Juniorów Młodszych z ROW-em Rybnik. Zapadł mi szczególnie w pamięci, ponieważ zaraz po tym jak w 90 minucie strzeliłem gola z rzutu rożnego na 2:2 straciliśmy bramkę na 2:3. Najgorsze było w tym to, że napastnik z Rybnika po wznowieniu gry ze środka przeszedł sam całe boisko i zdobył bramkę, po której sędzia od razu odgwizdał koniec spotkania.

Jak motywujesz się przed meczem?

Głównie słuchając muzyki lub oglądając jakiś filmik. Zawsze dzień przed meczem kładę się wcześniej spać.

Jak godzisz piłkę nożną ze szkołą?

Plan w Chemiku  Zespół Szkół Technicznych i Ogólnokształcących nr 4 w Chorzowie) mamy ułożony pod zajęcia piłkarskie. Rano są w szkole WF-y, podczas których odbywają się treningi. Potem pozostałe lekcje, czas na obiad i kolejne treningi popołudniowe. Czasem zdarza się konieczność zwolnienia z lekcji, jednak staram się nie mieć zaległości. Rodzice i trenerzy również kładą nacisk na naukę, więc trzeba się starać.

Kibicujesz Ruchowi, chodzisz na mecze, a którego zawodnika Niebieskich byś wyróżnił?

Ze względu na pozycję, na której gram skupiałem się na podglądaniu dobrej gry Daniela Dziwniela, którego już w Ruchu, niestety, nie ma. Ruch to bardzo wyrównana drużyna, chyba jedna z niewielu w Ekstraklasie, w której widać tak wielki kolektyw i równy poziom. Ciężko jest mi zatem wyróżnić któregoś z zawodników. Gdybym jednak musiał, to byłby to pewnie Grzegorz Kuświk.

A wśród piłkarzy zagranicznych? Masz swojego idola?

Zdecydowanie Cristiano Ronaldo. Podoba mi się w nim to, że wszystko, co osiągnął zawdzięcza swojej ciężkiej pracy. Jest profesjonalistą w każdym calu.

Czy chciałbyś coś w sobie zmienić?

Może chciałbym być trochę mniej nerwowy w życiu codziennym. Nie jestem wybuchowy, ale jednak zbyt łatwo się denerwuję. Na szczęście na boisku potrafię się wyłączyć i nie przekłada się to na moją grę. Poza tym nie chciałbym w sobie niczego zmieniać.

Jak spędzasz wolny czas?

Nie ma go teraz zbyt wiele. Jeśli już się zdarzy, staram się go dobrze wykorzystać, więc najczęściej odpoczywam. Siadamy w pokoju z kolegami, rozmawiamy, oglądamy mecze itp.

Jakie masz plany na przyszłość? Marzenia?

Chciałbym grać w piłkę na jak najwyższym poziomie i to jest moje największe marzenie. Chciałbym po prostu robić to, co kocham.

Trzymam kciuki. Dziękuję za poświęcony czas i rozmowę.

Dziękuję.

Źródło: własne

NASI PARTNERZY

  Ruch Chorzów SA  © Wszelkie prawa zastrzeżone                                                                                                                                                                                               - Wykonanie Michał Brzozowski