U17/CLJ: ''Mieliśmy większe apetyty'' - podsumowanie sezonu

Nasi juniorzy młodsi uplasowali się na czwartym miejscu w tabeli grupy C Centralnej Ligi Juniorów U17 i jak podkreśla trener Mateusz Michalik nie jest to wynik, który byłby zadowalający.

Apetyty na lepszy rezultat niewątpliwie wzmogły pierwsze spotkania, w których Niebiescy nie mieli sobie równych - w pięciu meczach pod rząd zgarnęli pełną pulę.

Ostatecznie, do miejsca na podium zabrakło dwóch oczek, a siedem zwycięstw, jeden remis i sześć przegranych pozwoliło na zgromadzenie 22. punktów. Nasza drużyna zdobyła dwadzieścia sześć bramek, tracąc przy tym o jedną więcej, co dało bilans bramkowy -1. 

Dodajmy, że Niebiescy wywalczyli również tytuł wicemistrza Śląska pokonując w półfinale Rozwój Katowice 9:1 i przegrywając "złoto" z Górnikiem Zabrze 2:4.

Trener Mateusz Michalik: Nie do końca jesteśmy zadowoleni z miejsca, które zajęliśmy na koniec sezonu. Mieliśmy większe apetyty jeśli chodzi o rundę wiosenną.

Początek na pewno był obiecujący i widać było, że drużyna po solidnie przepracowanym okresie przygotowawczym jest w stanie walczyć z każdym o zwycięstwo. Końcówka pokazała jednak, że przy sporej ilości kontuzji, chorób oraz sytuacji, gdzie kilku zawodników zostało na stałe przesuniętych do juniorów starszych, nasza kadra nie była aż tak mocna, żeby radzić sobie z takimi firmami jak Górnik Zabrze czy Zagłębie Lubin. 

Jeśli chodzi o atmosferę, chłopcy solidnie pracowali i nie można tutaj nikomu odmówić zaangażowania czy też profesjonalnego podejścia, bo widać było samozaparcie i ciężką pracę, jaką potrafili przelać na każdą jednostkę treningową. Mecze, w których występowaliśmy w solidnym układzie jeśli chodzi o defensywę, jaki udało się wypracować przez okres przygotowawczy, pokazały, że jesteśmy monolitem, że nie tracimy bramek, że potrafimy w trudnych momentach również z odrobiną szczęścia wybronić się. Natomiast trzeba przyznać, że jeśli kluczowi zawodnicy, jak Słota, Pleban wypadali, nasza jakość w grze obronnej nie była taka sama.
Patrząc na zawodników, którzy odpowiadali za naszą siłę rażenia, to ogromnym pozytywem jest to, że młodzi chłopcy jak Starzyński czy Mucha, Neugebauer bardzo dobrze wkomponowali się w drużynę, pomimo tego, że muszą pracować jeszcze nad aspektami fizycznymi. Pokazywali oni jednak w meczach, że stać ich na grę na wysokim poziomie. Cieszę się, że jest też grupa młodszych zawodników z rocznika 2003, którzy na bieżącą podnoszą rywalizację w tej drużynie i na pewno dokoptowanie ich było dobrym posunięciem, bo dodało nam jakości zarówno w treningu, jak i w meczach ligowych.
Jeśli chodzi o przekrój całej tej rundy, to ujemny bilans, bo zakończyliśmy ją z jedną bramką na minusie, nie przynosi nam wielkiej chluby, ale trzeba przyznać, że spotkania ze Śląskiem Wrocław toczyliśmy jak równy z równym i ta walka o trzecie miejsce odbywała się praktycznie do ostatniej kolejki.
Pouciekało nam trochę punktów przez zaskakujące przegrane u siebie ze Stadionem czy też na wyjeździe z FC Wrocław Academy spowodowały, że w końcowym rozrachunku brakowało nam kilku oczek, żeby uplasować się wyżej w tabeli.
Mimo wszystko, patrząc indywidualnie na zawodników i cały rok wykonanej przez nich pracy uważam, że każdy się rozwinął, niektórzy zmienili pozycje i cieszę się, że się do nich przekonali. Mam nadzieję, że dało im to perspektywę na przyszłość pod kątem własnego rozwoju.

Źródło: własne