CLJ: Ireneusz Psykała: Styl jest ważniejszy niż wyniki!

Drużyna Ruchu Chorzów z Centralnej Ligi Juniorów błyszczy w tym sezonie. Osiem zwycięstw w ośmiu kolejkach – to musi robić wrażenie. Trener Ireneusz Psykała podkreśla jednak, że przed jego zawodnikami jeszcze dużo pracy do wykonania.

 

Panie trenerze, wiemy, że w piłce młodzieżowej rezultaty nie są najważniejsze. Ale chyba trudno, aby Wasza seria zwycięstw nie napawała optymizmem?
- Dobre wyniki tylko pomagają w budowaniu atmosfery do pracy. Nie da się ukryć, że chłopcy wychodzą na boisko po to, by wygrać. Istotny jest zarazem styl odnoszonych zwycięstw. Ba! On często jest ważniejszy! Jeśli przegramy, choć rozegrany bardzo dobry mecz, w którym wykreuje się nam zawodnik, to również będziemy zadowoleni.

 
Aktualnie wyniki cieszą bardziej niż styl?
- Owszem, bo dążymy do tego, aby jeszcze bardziej dominować na boisku. Chcielibyśmy się zbliżyć do tego, co prezentowaliśmy w ubiegłym sezonie z zespołem juniorów. Styl w jakim awansowaliśmy do Centralnej Ligi Juniorów bardzo cieszył. Pracuję w Ruchu od 21 lat, ale nie pamiętam, by mój zespół tak prowadził grę! To był sukces całego sztabu, a więc Bogusława Pietrzak, Piotra Lecha i Tomka Fornalika, który wiele dał tej ekipie. Od 3 miesięcy pracujemy w nowym składzie osobowym, bo kilku zawodników trafiło do pierwszego zespołu, kilku do rezerw. Została namiastka poprzedniego „kręgosłupa zespołu”. W tym kontekście trudno nie być zadowolonym z wyników.
 
Z czego wynika fakt, że gracie ustawieniem 4-3-3?
- Ze składu personalnego. Mamy pięciu napastników i szukamy dla nich miejsca. Oczywiście będziemy zmierzali w kierunku tego, aby grać tak, jak seniorzy. Tym bardziej, jeśli będą zdecydowane sugestie trenera pierwszego zespołu lub ludzi odpowiedzialnych za szkolenie w naszym klubie. Wiemy, że jesteśmy zapleczem pierwszego zespołu i to seniorzy są dumą klubu.
 
Czy na podświadomość juniorów oddziałuje fakt, że Kamil Włodyka, Filip Starzyński czy Mateusz Kwiatkowski grają już od pierwszej minuty w meczach ekstraklasy?
- Mieliśmy do niedawna czterech zawodników, którzy tworzyli zespół juniorów a aktualnie wchodzą do pierwszej drużyny i odgrywają przyzwoitą rolę. To na pewno pomaga nam w pracy. Przykład, jak szybko można otrzymać szansę, jest tak wyraźny, że jeśli któryś z młodych chłopaków nie chce tego zauważyć, to najwyraźniej jest tutaj przypadkowo.
 
Czy w zespole z Centralnej Ligi Juniorów są talenty o podobnym potencjale jak wymienieni wcześniej zawodnicy?
- Nie podam nazwisk, ale potwierdzę, że są w tej grupie chłopcy utalentowani. Jeżeli nie odejdą od dotychczasowego sposobu myślenia i będą skoncentrowani na pracy, to mają szansę, by zaistnieć w ekstraklasie.
 
Przejdą najpierw przez zespół III-ligowych rezerw czy mogą trafić bezpośrednio pod skrzydła Jana Kociana?
- To pytanie nie do mnie. Nie czyniliśmy takich ustaleń. Takie decyzje podejmuje trener pierwszego zespołu. Jeśli uzna, że należy wkomponować zawodnika w trening swojej drużyny - to tak się stanie.
 
Czy słowacki szkoleniowiec już wnikliwie przypatruje się zespołowi z CLJ?
- Jeśli pierwszego trenera nie ma na meczu juniorów to nie znaczy, że się nimi nie interesuje. Nasze spotkania oglądają asystenci, którzy przekazują pełną informację. Nie ma możliwości, aby utalentowany junior był anonimowym człowiekiem dla pierwszego szkoleniowca. Mamy zbyt dobrych trenerów, aby takie informacje się rozeszły.
 
Jeśli chodzi o poziom Centralnej Ligi Juniorów to po tabeli widać, że w Waszej grupie zespoły z Górnego i Dolnego Śląska prezentują inny poziom niż ekipy z lubuskiego o opolskiego…
- Bezpośrednie mecze tej dominacji nie pokazały. Mecz z Pomologią Pruszków był dla nas trudny. Niemniej nie da się tych rozgrywek porównać do poziomu Młodej Ekstraklasy, w której graliśmy juniorami w dużej mierze. Poziom tamtych rozgrywek był zdecydowanie bardziej wyrównany.
 
Jesteście zdecydowanymi faworytami do awansu do ćwierćfinału CLJ. Robi Pan już rozeznanie z kim możecie się spotkać w dalszej fazie rozgrywek?
- Nie myślimy o ćwierćfinałach. Gdybyśmy mieli tak daleko spoglądać, to stracilibyśmy wzrok. Trzeba chłopaków tonować i skupić się na codziennej pracy. Ostatni mecz daje nam dużo do myślenia. Sugestie były jednoznaczne. Mówiliśmy chłopakom, że chodzi o podniesienie jakości gry. A mimo zdobytych goli była ona przeciętna. Jest mnóstwo pracy jeszcze przed nimi. 

 

 

NASI PARTNERZY