U18: ''Wydarzyło się wiele rzeczy, których doświadczyłem pierwszy raz'' - podsumowanie sezonu

Juniorzy starsi pożegnali się z Ligą Centralną U18, a na osłodę goryczy po sezonie pozostało im zdobycie tytułu Mistrza Śląska U19, gdzie w drodze do finału wyeliminowali Górnik Zabrze (1:1; 5:3 w karnych), Zagłębie Sosnowiec (4:0), a w meczu o najwyższe trofeum pokonali Tyski Sport 5:2.

W tabeli ligowej drużyna Ireneusza Psykały zajęła po trzydziestu kolejkach trzynaste miejsce, a na dorobek 31. punktów złożyło się osiem zwycięstw, siedem remisów oraz piętnaście porażek.

Niebiescy nieźle spisywali się w ataku - trafiali do siatki rywali 47 razy, natomiast 66. bramek straconych, to (wyłączając Elanę) najgorszy "dorobek" w tej lidze, i właśnie w problemach z defensywą szkoleniowiec dopatruje się głównych przyczyn spadku z poziomu centralnego.

Zachęcamy do lektury wypowiedzi trenera naszego zespołu.

Trener Ireneusz Psykała:  Na pewno na początku sezonu nie liczyliśmy się z tym, że spadniemy z Ligi Centralnej, pomimo tego, że budowanie zespołu było ogromnym problemem. Wydawało się, że mamy namiastkę niezłej drużyny, natomiast tydzień przed rozgrywkami odeszło nam dwóch obrońców - Turoń i Machulec, który zerwał więzadła, a po pierwszej kolejce Strzelec, który mógł stworzyć w grupie rywalizację.

To był nasz największy problem, defensywa. Na dwa sparingi przed startem rundy przyszedł Janek Peda, którego na gorąco wkomponowaliśmy w zespół i w tym układzie, który się stworzył daliśmy się troszkę oszukać, że mamy środkowego obrońcę, bo jak życie pokazało, Janek nie grał na tej pozycji najlepszych spotkań, dużo lepiej radził sobie jako defensywny pomocnik.

I to jest całe oblicze tego zespołu - budowaliśmy go bardzo długo i w końcówce to się udało. Na pewno było błędem zbyt późne cofnięcie Świątczaka na pozycję środkowego obrońcy, bo złapaliśmy stabilizację właśnie z nim, Wincierszem na lewej obronie, ale to były takie ruchy, które wyszły pod sam koniec. Dodam, że Winiciersza przekonał bardziej do tego epizod w pierwszym zespole, bo tam został na tej pozycji ustawiony i wtedy uwierzył, że może tam grać. Natomiast kiedy my próbowaliśmy to robić na poziomie juniorskim, takiego przekonania nie było.

Oczywiście obniżenie wieku tuż przed samymi rozgrywkami, a dokładnie miesiąc przed końcem rozgrywek poprzedniego sezonu też miało ogromny wpływ, bo okazało się, że ludzie, którzy tworzyli trzon, będą musieli być zawodnikami wchodzącymi z ławki. Tutaj mówimy o Machale, Hołosiu, Świątczaku, Bieleckim, wielokrotnie musieliśmy też kombinować Wincierszem, Wdowikiem czy Dąbrowskim. Dochodziło do masakrycznych sytuacji, gdzie zawodnicy o mniejszych umiejętnościach wchodzili na boisko, a lepsi siedzieli na rezerwie. Taki był obraz tej drużyny i tutaj dopatrywałbym się przyczyn naszego spadku.

Straciliśmy też najwięcej bramek, co potwierdza, że największe problemy mieliśmy w defensywie, bo nawet Adrian Dąbrowski, jako środkowy pomocnik, musiał grać większość meczów jako środkowy obrońca.
Kolejnym ważnym elementem była skuteczność, a właściwie jej brak. Sytuacji stwarzaliśmy w większości meczów bardzo dużo i gdybyśmy połowę z nich wykorzystali, to spokojnie uplasowalibyśmy się w środkowej strefie tabeli.
W końcówce sezonu było to wręcz przerażające, np. w meczu z Escolą, gdzie mieliśmy pięć razy "sam na sam" i nie potrafiliśmy ich wykorzystać - takich spotkań było multum.

Myślę, że psychicznie wielu chłopców dojrzewało w trakcie tego roku i dla nich gra w Lidze Centralnej była dużym obciążeniem. Trzeba powiedzieć, że na tej płaszczyźnie też polegliśmy trochę. Brakowało nam również elementu rywalizacji, żebyśmy mogli wybierać - tej możliwości nie mieliśmy wielokrotnie, ale to bardzo złożony problem. Jesteśmy za słabi jako klub, aby zbudować sobie w treningu element rywalizacji, który decyduje o postępie.
Na pewno była grupa wiodących zawodników. Mówię tutaj o Machale, Wincierszu, Hołosiu, Świątczaku, Dąbrowskim, Nowaku, bardzo dobre momenty miał Iwanek, natomiast problemem było to, żeby ich w jednym meczu razem ustawić. I powtórzę się, brakowało nam siły w kolektywie. Mam nadzieję, że część tych chłopaków potwierdzi naprawdę niezłe umiejętności na poziomie naszej pierwszej drużyny i że będą chcieli budować ten klub, pomimo tego, że dochodzi do sytuacji, gdzie juniorzy wolą wychodzić i grać gdzie indziej na poziomie czwartej ligi, czy nawet juniorskiej. Przyczyn jest bardzo wiele - to, co się dzieje tu teraz - niedostatki organizacyjno - finansowe dotykają nie tylko trenerów, ale i chłopaków również. Jeśli ktoś z boku pojawia się i mówi "tam będziesz mieć to i to", to w naszym klubie nie jesteśmy w stanie tego zapewnić. Wtedy ten chłopak się kieruje do innego klubu. Jest coraz mniej zawodników, którzy mają tą "Niebieską" krew, choć nie ukrywam, że tacy są. Machała, Winciersz, Lenert, Hołoś - gdybyśmy mieli takich chłopaków piętnastu, to "zdemolujemy" w tej lidze wszystkich.

W trakcie sezonu wydarzyło się wiele rzeczy, których doświadczyłem jako trener pierwszy raz i strasznie nad tym ubolewam. Zdobywając mistrzostwo Młodej Ekstraklasy, robiąc awans do Ligi Centralnej, czy innych wielu momentach, gdzie słyszeliśmy, że kibice chcą nam pomóc, robili to fantastycznie.
Natomiast, w trakcie naszego meczu na poziomie centralnym jeden jedyny raz w życiu przeżyłem coś takiego, że grając z Lechem Poznań za bramką odbywał się piknik dla dzieci. Piknik - najlepsze co się może zdarzyć - radość dla dzieci! Chętnie bym w nim uczestniczył i zachęcał je, żeby były w Ruchu. Jednak jeśli ktoś nie zauważa tego, że na boisku gra najlepszy zespół juniorski i to o życie, o utrzymanie i nie chce temu zespołowi pomóc, to znaczy chyba, że działa przeciwko temu zespołowi. To jest dla mnie przerażające, bo jestem w Chorzowie z powodu Ruchu Chorzów! Tylko i wyłącznie! Tutaj poznałem Iwonę Nowak, chorzowiankę od pokoleń, z którą od czterdziestu lat tworzymy szczęśliwe małżeństwo.

Tymczasem  w meczu decydującym o utrzymaniu ze Śląskiem Wrocław usłyszałem okrzyki "Ruch to my, a nie wy", to naprawdę chce się płakać, bo wiem jakie przeżywałem w tym klubie sytuacje. Łącznie z tym, że nie było ciepłej wody, prądu i wtedy z mojej drużyny juniorskiej nikt się nie wypisał. Wszyscy, 100% chłopaków przychodziło na treningi i nie miałem problemów, żeby ich zachęcić, żeby w tym klubie grali. I tu pozdrawiam Sławka Jarczyka, Tomka Twardawę, Marka Szyndrowskiego, Roberta Pietruszkę, Sylwka Krygiera, Krystiana Brzenka, Damiana Krajanowskiego, Tomka Balula, Adama Krzęciesa i wielu, wielu innych wspaniałych, chłopaków, którzy za ten klub oddaliby wszystko. Pamiętam jakie były Kresy, kiedy schodziliśmy z treningu, to wyglądaliśmy jak górnik po szychcie - wiem, bo pracowałem również na kopalni. Tak właśnie wyglądaliśmy i nie było problemu z tym, żeby na następny trening wszyscy przyszli w komplecie.

Więc jeśli kibice nie wiedzą jak się mobilizuje drużynę, to niech się zapytają swoich starszych kolegów, bo oni to robili doskonale. Niech się tego dowiedzą, nauczą i pomagają tym, którym zależy na Niebieskim Ruchu.
Ruch to ani nie my, ani nie wy, ani nie ja, bo Ruch to takie nazwiska jak Antoni Piechniczek, Jerzy Wyrobek, Gerard Cieślik, Antoni Nieroba, Waldemar Fornalik czy piłkarz, Krzysztof Warzycha.
Ruch to również moi wspaniali trenerzy, z którymi miałem przyjemność pracować Józek Bon, Piotr Drzewiecki, Eugeniusz Lerch, Jan Rudnow czy Piotr Czaja.
Ruch to każdy, kto stoi za jedną z czternastu gwiazdek, a także ludzie, którzy tworzyli młodzieżowe drużyny naszego klubu, jak Jan Karcz, Jan Gosławski, Seweryn Siemianowski, Grzegorz Wagner, Damian Łukasik czy Sławek Podlas.
Ruch to ludzie, którzy poświęcają teraz całe serce dla tego klubu, nie patrząc na zyski kierują się przede wszystkim etyką i merytoryką. To jest właśnie Ruch!

Kiedyś, gdy ktoś do mnie przyszedł i mówił, że musi iść do Tatusia, to ja doskonale zdawałem sobie sprawę, że to nie tylko mój rodzic, ale i bramkarz Ruchu. Tego nauczył mnie mój tata kiedy miałem pięć lat i byłem jedynym być może kibicem Ruchu w malutkim Brzegu Dolnym. Natomiast w szkole, gdy ktoś powiedział "ABC", to wiedziałem, że chorzowskie ABC, to Alszer, Breiter i Cieślik. Historię Ruchu znam doskonale.

Źródło: własne 

NASI PARTNERZY